Ostatnio dużo mówi się o świadomym jeździectwie. Głównie wałkuje się temat dopasowania siodeł, bo nieprawidłowo dopasowane potrafi wyrządzić sporo krzywdy zwierzęciu. Myślę, że uświadamianie społeczności koniarzy poprzez wpisy, filmiki czy specjalne szkolenia, pozytywnie wpłyną na wybór sprzętu dla konia - jeśli ktoś jest tymi treściami często atakowany, to jest większe prawdopodobieństwo, że pomyśli o dopasowaniu sprzętu.
Ostatnio brałam udział w dwóch kursach organizowanych przez uczelnię, do której uczęszczam. Jako pierwsze odbyło się szkolenie Silversand Horsemanship, a kilka dni później kurs dotyczący wędzideł i ich dopasowywania. Liczyłam też na dopasowywanie siodeł, ale niestety dla pierwszaków zabrakło miejsc.
Tyle się słyszy o tym, że jeździectwo jest elitarne, że jest to sport bardzo elegancki. Wystarczy wejść na Facebooka czy Instagrama, włączyć zawody konne w telewizji lub przejść się do pobliskiego klubu sportowego a zobaczy się dobrane kolorystycznie pary koń-jeździec, którzy oczywiście posiadają wyłącznie markowe ciuchy. Ale to tylko lukier, który okrywa coś niestrawnego. Coś co nie ma w ogóle związku z elegancją tego sportu.
Kiedyś musiał przyjść ten moment. Dzień, w którym pierwszy raz zawitaliśmy w stajni i pierwszy raz znaleźliśmy się na końskim grzbiecie i nie mówię tu o oprowadzankach. Każdy z nas pamięta tę ekscytację, radość, adrenalinę i strach. Są jednak osoby, które dopiero mają tego doświadczyć, zobaczyć "z czym to się je". I właśnie dla takich osób mam kilka wskazówek, które moim zdaniem powinny im pomóc dobrze przygotować się do tego wielkiego dnia 😉 Jak również wskazówki dla rodziców, którzy chcą wysłać swoją pociechę na pierwszą lonżę.





