Myśleliście kiedyś nad tym, jak powinna wyglądać stajnia marzeń? Pewnie wielokrotnie przeglądając internet natrafiliście na zapierające dech w piersiach zdjęcia pięknych budynków, boksów, siodlarni... Jednak stajnia postawiona z dobrym gustem to tylko wierzchołek góry lodowej. Aby stała się stajnią idealną, powinna posiadać następujące cechy.
Chcę Ci dziś przedstawić kogoś wyjątkowego. W moich myślach zagościł już dawno - nieźle się zagnieździł i każdego dnia przypominał o swoim istnieniu. Przywodził co chwilę myśl "urzeczywistnij mnie". No i stało się. Dzięki niesamowitej Iwonie z bloga SzydełkoweCUDAsie powstał Konik, który mimo, że jest u nas dopiero tydzień, chwycił każdego za serce.
Kiedyś musiał przyjść ten moment. Dzień, w którym pierwszy raz zawitaliśmy w stajni i pierwszy raz znaleźliśmy się na końskim grzbiecie i nie mówię tu o oprowadzankach. Każdy z nas pamięta tę ekscytację, radość, adrenalinę i strach. Są jednak osoby, które dopiero mają tego doświadczyć, zobaczyć "z czym to się je". I właśnie dla takich osób mam kilka wskazówek, które moim zdaniem powinny im pomóc dobrze przygotować się do tego wielkiego dnia 😉 Jak również wskazówki dla rodziców, którzy chcą wysłać swoją pociechę na pierwszą lonżę.
Było to w drugiej klasie licealnej. Sporo moich znajomych miało określone już kierunki, wiedzieli co mniej więcej chcą robić w życiu. Ja z każdym dniem czułam większe zdołowanie, bo matura się zbliżała, a ja nie wiedziałam nawet czy jestem na właściwych rozszerzeniach. Przypadkiem natknęłam się na ofertę Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, gdzie moim oczom ukazał się kierunek "Hipologia i jeździectwo".
Ile potrzeba by zrujnować sobie bądź komuś życie? By przekreślić wszystko jednym ruchem? Niewiele. Oj, niewiele... Często nie zdajemy sobie sprawy jak wielkie niebezpieczeństwo stwarzamy dla siebie, dla osoby która jest obok nas, dla zwierząt.
Prędzej czy później przychodzi moment, kiedy zmuszeni zostajemy do włączenia się konno do ruchu drogowego. Może to nastąpić podczas wyjazdu z przyjaciółmi w teren, gdy wybierzemy się na zorganizowany rajd konny czy nawet w przypadku gdy jedna z ujeżdżalni znajduje się w oddaleniu od stajni. Kto może wjechać na drogę i jak się na niej zachować?
Przyjrzyjmy się z bliska Kodeksowi Ruchu Drogowego
Bo to właśnie od niego trzeba rozpocząć, jeśli zadajemy sobie takie pytania. Po to chyba został stworzony, by wyjaśnić różne aspekty związane z ruchem pojazdów czy pieszych. Tak wiem, że to może być dla większości nudne, ale myślę, że pewne niuanse mogą was naprawdę zszokować. I pewnie zadacie sobie to samo pytanie, co ja - kiedy w końcu niektóre przepisy w nim zawarte zostaną zaktualizowane?
Koń to środek transportu
Nie da się tego ukryć. Od setek lat konie są wykorzystywane przez człowieka głównie ze względów transportowych. Przed wynalezieniem maszyny parowej konie były podstawą w szybkim przemieszczaniu się. Nie wyobrażam sobie by ktokolwiek żyjący w tamtych czasach, mógł nie mieć własnego konia przy swoim domostwie. No nie ma bata 😉
W Kodeksie Drogowym jest to jasno i przejrzyście zaznaczone. Dodatkowo istnieje bardzo ładny zapis mówiący, że jeździec na koniu musi być respektowany przez inne pojazdy zmotoryzowane, ale i on musi przestrzegać kodeksu ruchu drogowego. To jest bardzo ważne zdanie, które niestety jest często zapominane a kierowcy, którzy nie mieli związku z końmi, nie zważają na nas jadących drogą. Gdyby chociaż nogę z gazu zdjęli... Marzenie...
Jednak jest na to rada, która również jest zawarta w prawie - ważne, by być widocznym z daleka. Na rynku sporo jest rzeczy odblaskowych - derki, czapraki, owijki. Wystarczy, że ubierzemy kamizelkę odblaskową. To naprawdę dużo daje, szczególnie gdy zbliża się zmierzch.
Po jakich drogach można się poruszać?
Na to pytanie również jest odpowiedź - pędzenie zwierząt i jazda wierzchem mogą się odbywać na drogach specjalnie do tego przeznaczonych. Tylko problem jest taki, że takich dróg w Polsce najprawdopodobniej nie ma. No, chyba że zaliczają się do tego szlaki konne, ale pewna co do tego nie jestem. Skoro nie posiadamy takiej specjalnie przystosowanej drogi, to pozostaje nam według przepisów jazda poboczem, a jeśli pobocza brak to oczywiście po jezdni. Dodam jeszcze, że pod nazwą „pędzenie zwierząt” kryje się również prowadzenie konia na uwiązie.
Zabrania się jazdy wierzchem
- bez uzdy,
- obok innego uczestnika ruchu na jezdni,
- po drodze międzynarodowej oraz po drogach gdzie jest zakaz ruchu pojazdów zaprzęgowych,
- gdy jest niedostateczna widoczność,
- gdy nie ukończyło się 17 roku życia
Dodatkowo stworzony zastęp może składać się tylko z pięciu koni. Jeśli jedziemy większą grupą, to powinniśmy się podzielić na kilka zastępów po maksymalnie 5 koni w jednym i zachowywać odległość między zastępami wynoszącą 200 metrów.
Kilka słów o mandatach
Oczywiście niewłaściwe zachowanie musi być jakoś ukarane, by następnym razem człowiek dwa razy pomyślał, zanim złamie jakąś zasadę. Na pocieszenie dodam, że o tych przepisach dotyczących zwierząt mało kto wie i wśród znajomych nie znam osoby, która dostała za cokolwiek związanego z końmi mandat. No dobra, jak koń biega luzem po drodze to jasne, że był przypadek kary pieniężnej, ale to z niedopilnowania zwierząt 😉
Jeśli koń pozostawi po sobie niespodziankę na drodze i zauważy to funkcjonariusz policji, to możemy pożegnać się z trzema stówkami. Nie wiedziałam, że kupa może być aż tak droga 😉 Jeśli ktoś wpadnie na pomysł wypasu zwierzęcia w pasie drogowym, to musi być świadomy, że takie karmienie kosztuje aż 50 zł. Nie wiem, co ta przydrożna trawa ma w sobie, że aż tak sobie ją cenią. Może jakieś specjalne gatunki tam rosną? Nie wiem...
Oczywiście chyba nie muszę wspominać, że po spożyciu alkoholu na konia wsiadać nie powinniśmy?
Podczas pisania posiłkowałam się kodeksem ruchu drogowego
Pobawmy się w skojarzenia. Z czym kojarzy się wam słowo "stajnia"? Czy od razu przed oczyma pojawia się wam obraz koni, słomy, siana, boksów, siodeł? A czy pojawił się obraz jaskółki usilnie budującej gniazdo pod stajennym dachem, śpiącego gdzieś w słomie kota czy radośnie merdającego ogonem psa?
Ostatnio mam troszkę więcej czasu na różnego rodzaju przemyślenia i co chwilę powraca do mnie jedna myśl. Nie daje mi ona spokoju, więc postanowiłam powtórnie ją przywołać, ładnie ubrać w słowa i zasięgnąć Waszego zdania. Czy jesteśmy otwarci na zdanie drugiej osoby?
Bez internetu większość nie wyobraża sobie już dzisiaj życia. Ten wynalazek ułatwił nam wiele. Niestety mimo plusów ma także minusy. Tak, Patka się wkurzyła. Głównie na odstrzał idzie dziś popularny portal społecznościowy.
Gdy poznałam Plejadę dowiedziałam się, że jej matką jest Finezja. Zapytałam jeszcze raz dla upewnienia się, czy czasem się nie przesłyszałam. Okazuje się, że większości znana metoda nadawania źrebakom imienia zaczynającego się od pierwszej litery imienia matki nie zawsze jest stosowana. Ba! Każdy program hodowlany danej rasy określa sposób nadawania nazw koniom. Najciekawszy według mnie sposób pochodzi z holenderskiej hodowli koni fryzyjskich.
Zima to moim zdaniem najtrudniejsza część roku - twarde podłoże, mróz wkradający się we wszystkie możliwe zakamarki... Jak tu normalnie funkcjonować? Jest to zadanie trudne, ale do wykonania. Osoby stacjonujące w ośrodkach, które mają w swojej ofercie krytą ujeżdżalnię mają się łatwiej - nie muszą już troszczyć się o podłoże czy o przenikliwy wiatr. Jak jednak jeździć konno gdy nie dysponujemy halą? Na co zwrócić szczególną uwagę?
Jeździć w kasku czy nie? Oto jest pytanie, które ciągle powraca niczym bumerang. Jeszcze kilkanaście lat temu kaski były używane sporadycznie i raczej tylko w szkółkach. Dziś jazda z odpowiednim nakryciem głowy jest obowiązkowa i nie należy z tym dyskutować. Nie ważne ile jeździsz i jak spokojnego konia dosiadasz - kask powinieneś mieć zawsze na głowie. W tym wpisie przedstawię wam popularne mity i fakty dotyczące kasków jeździeckich, oraz komentarz do nich. Zapraszam! 😉
Gdy jeździłam w moim pierwszym ośrodku jeździeckim przez myśl wielokrotnie przechodziło mi właśnie to pytanie - czy trener bądź instruktor jest nam potrzebny. Miałam wtedy może z 12 lat i jedynym zadaniem instruktorów (moim zdaniem) było stanie na środku i podawanie poleceń. Instruktorzy głównie skupiali się na najmniej doświadczonych jeźdźcach bądź na małych dzieciach. Niedawno powróciłam do pytania, by szczerze sobie na nie odpowiedzieć.















