Rok 2017 nie był dla mnie łatwym rokiem. Zapamiętam go na długo, bo wiele mnie nauczył, wiele blizn pozostawi po sobie. Ale jak to mówią - co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Mam nadzieję, że w moim przypadku tak będzie.
Czytasz książkę o jeździectwie napisaną w stylu naukowym, gdzie ilość informacji i porad sprawia, że masz wrażenie, że zaczynasz się topić? Masz ochotę rzucić książkę w kąt, przykryć ją stertą mało używanych rzeczy, by mieć pewność, że znów się po nią nie sięgnie? A z drugiej strony wiesz, że gdy przeczytasz tą daną pozycję będziesz mógł z podniesionym czołem chwalić się wszystkim "ja ją przeczytałem! Też powinieneś, bo to pozycja OBOWIĄZKOWA!". Tylko co z tego, że nic z niej nie wiesz? Jak zatem wziąć się do czytania takiej książki, by wyciągnąć z niej jak najwięcej cennych informacji?
"Jazda konna nie jest sportem. Ty tylko siedzisz na tym koniu. To koń spala kalorie, nie ty." Ile razy słyszeliście tego typu teksty od swoich znajomych, którzy nie jeżdżą konno? Zwykle od razu zaczynamy mówić, że tak nie jest, że jazda konna to wysiłek, etc. Tylko wiecie co? Oni mają rację.




